piątek, 21 listopada 2014

Wrogu mój... tak modle się... 
Tak naprawdę tytuł zaciągnąłem od piosenki Justyny Steczkowskiej (oczyffiście za jej pozwoleniem) no i oczyffiście to tej piosenki użyliśmy na początku, na końcu i w scenie śmierci Roberta. Praca nad scenariuszem zaczęła się w grudniu 2012 roku. Czyli niemal półtora roku przed premierą. Na początku miał to być film przygodowy o grupie ocalałych pasażerów z katastrofy lotniczej walczącej o przetrwanie. Dopiero później narodził się wątek ojca i "dzikich dzieci". Oj to była długa przeprawa. Najtrudniejszym elementem kręcenia było chyba załatwianie samolotu. Tak, samolot, w którym odbywała się scena lotu był prawdziwym An-2 w wersji pasażerskiej. Była to jedna ze scen, której poświęciliśmy najwięcej czasu patrząc na czas jej trwania - kręciliśmy ją ok. 2,5 h non-stop. Było trochę zabawy z dymnicą i wentylatorem, problemów z za krótkim przedłużaczem, no i na jaw wychodziły nieopanowany scenariusz;). Ale skończyliśmy. Wyjeżdżając z lotniska miałem wrażenie że nie będzie to dobra scena, ale po montażu okazało się że wyszła przyzwoicie. Zdjęć zachowało się bardzo mało ale co nie co znalazłem. Jeśli ktoś ma jakieś pytania, lub chce się z nami skontaktować w jakimś innym celu to tutaj jest nasz mail: bjpproduction@o2.pl 

Wrogu mój - film
https://www.youtube.com/watch?v=l2guSJsPbSE





Etykiety: , , , , , , , , , , ,

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna