środa, 8 kwietnia 2015

ŚRODA!!! Ale nie, nie ta. Chodzi o środę w sierpniu 2014. W planach mieliśmy kolejną ważną scenę - nawiedzenie, śmierć i "wskrzeszenie" Mai. Po raz pierwszy użyliśmy pożyczonego ekranu podglądowego i muszę Wam powiedzieć, że naprawdę ułatwił życie. Niestety mogliśmy go użyć tylko w tej scenie, ze względu na jego gabaryty (spora plazma a do tego dość gruba). Domu użyczyła nam moja ciocia chrzestna grająca czarną postać (tę w obrusie :P ). Pomijając domowników byłem ja, Żulia, Kubuś i Martyna - nasz DUCH. Make up w wykonaniu ciocie wyszedł naprawdę nie źle. Niestety nie było go zbytnio widać w tym jednym ujęciu twarzy, ale co tam. Najzabawniejszą sceną była scena topienia Mai. Tym razem w rolę topiącego ducha wcielił się nasz kamerzysta - Kuba. Pomijając zalaną łazienkę, było przezabawnie. Kiedy sobie przypomnę twarz Kuby z klamerką na nosie... :D. Z kolei najtrudniejszą sceną (myślę, że i dla mnie i dla Julii) była scena reanimacji. To było coś. Powstrzymanie się od ciągłego śmiechu to nie lada wyzwanie, tym bardziej wtedy, gdy trzeba dramatyzować i zanosić się płaczem. No ale jakoś podołaliśmy. Nie obyło się oczywiście bez ogromnych trudności ze znalezieniem korka do wanny (akurat w dzień kręcenia musiał się zgubić). Ale około godziny 12 nareszcie zakończyliśmy ostatnie ujęcia!!!

https://www.youtube.com/watch?v=qBpjZDEq5bE






Etykiety: , , , , , , , , , , , , ,

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna